Kamień w żołądku, czyli świąteczna niestrawność
Trywializowanie tematu - jeśli nie uczty duchowej, a tylko cielesnej - nie powinno być w liberalnie sprofilowanej gazecie tak przyziemne i zalatujące medykamentami.
Jakby Redakcja dokonała wiwisekcji zdrowotnego oddziaływania całorocznego spożywania wszystkiego po trochu, bez religijnych wachnięć ku postom czy uwielbieniu ryb, to by tu pasowało do linii ideologii redakcyjnej.
Można by też pokusić się w tym miejscu na zideologizowanie okresowej głodówki - duchowej lub cielesnej, albo diety wegańsko-laktoowo-owocowej - a od razu człekowi - ten produkt Zbigniewa W. czytającemu - od razu lżej zrobiłoby się na żołądku i doceniłby areligijne anty-Święta bez ani jednej nutki kolędy, bez zaśpiewu pastorałki, nawet tej z płyty załączonej do Gazety przed którąś tam wigilią - już lata temu...